Cicha noc (2017)

1 godz. 37 min.
  • Dawno w polskim kinie nie słyszałam tak wiernych rzeczywistości dialogów, a momentami nie-dialogów. Bo przecież nasze kontakty z innymi na tym się opierają. Na kliszach językowych, niedomówieniach, urwanych zdaniach mówionych półgębkiem.
    A pod spodem tej niemożności wysłowienia się przecież biją prawdziwe serca, którym zależy na bliskich.
    Nikogo się tu nie ocenia (no, może poza jedną osobą, która dość mocno dostaje po mordzie, no ale to tak naprawdę osoba spoza rodziny;p), dzięki czemu Cicha noc, to świetne lustro naszych własnych zachowań i wyborów życiowych. Warto zobaczyć. Zwłaszcza przed świętami;)

    Obszerniejsza recenzja: https://www.youtube.com/w...

    86
    17odpowiedzi
    ost.
    • Tak, nie przesadnie słodko na pewno,a le też nieprzesadnie brudno. Dzieciaki po studiach, ale utknęły w rodzinnym miejscu zamieszkania, tradycji. Film bardzo dobry, może najlepszy tego roku.

    • ale Schuchardt czyli Marcin, mąż Jolki, ten który dostaje "oklep" od obu braci (Adama i Pawła) nie jest jednoznacznie zły i reżyser to pokazał. Jolka prawdopodobnie uciekła w małżeństwo by wyrwać się z rodzinnego domu. małżeństwo nie układa się, ale reżyser nie ocenia/nie pokazuje, że jest to tylko i wyłącznie wina Marcina czyli Schuchardta - raczej oboje nie są szczęśliwi, co widać jak wysiadają z samochodu przed domem rodzinnym Jolki i dogryzają słownie sobie. fakt, Marcin jest damskim bokserem i zasłużenie dostaje w mordę od braci żony, ale w scenie po pobiciu, jak Marcin i Jolka wracają samochodem do siebie, widać małe czułe gesty między nimi.
      i to właśnie jest fajne w tym filmie, że reżyser nie ocenia nikogo, że chyba w każdym dostrzega niedoskonałości, mniejsze czy większe wady, ale zaraz też pokazuje, że ten sam człowiek ma ludzkie odruchy, gesty, że nie jest definitywnie zły, ale ma też w sobie dobre cechy, uczucia. jednym słowem - dla wielu bohaterów tego filmu jest nadzieja na choć odrobinę lepsze życie albo/i na zmianę siebie na lepsze.

      • Nie no masz rację, jak najbardziej. Tyle, że chyba jednak najmniej ma tych neutralnych czy też pozytywnych cech - to on wprowadza pijaństwo do domu, pomimo usilnej walki matki, aby święta były bez alkoholu, wtrąca się w relacje rodzeństwa (oczywiście można przyznać mu rację, że robi to z troski o żonę, ale nadal - nie musiał być aż tak chamski w stosunku do brata żony), no i co by nie było - zbił żonę na kwaśne jabłko. Generalnie grał trochę takiego szwagra z żartów. Ale faktycznie i jemu scenariusz zagwarantował cieplejszy moment - i tak jak mówisz - całe szczęście, bo to właśnie czyni ten film tak dobrym i prawdziwym.

        • och, gdyby Schuchardt tak ostentacyjnie nie postawił wódki czy piwa na stole, alkohol i tak by się znalazł - taka prawda.... w końcu i Adam miał "skitraną" flaszkę w plecaku, i dziadek miał schowane zapasy, i śmiem twierdzić, że szwagier-wujek Jurek (mąż Jowity Budnik w filmie) też raczej jakąś flaszkę w mig by skołował. i nie że wszyscy to patologiczne pijaki, tylko taki styl w tamtym środowisku reżyser przedstawił i pewnie jest on prawdziwy (w dużej mierze); faceci piją, jedni nad tym panują bardziej, inni nie. na bazie info przedstawionym w filmie tylko dziadka i ojca Adama traktowałabym jako alkoholików.

    • Jeżeli to "lustro zachowań" to naprawdę współczuje. Jeśli wasze święta tak wyglądają... to pozostaje tylko życzyć zmiany. Taka rodzina i te realia to odłamek społeczeństwa. Znowu pokazana polska "patologia", która nie jest obrazem całości społeczeństwa, a tylko marginesu.

      • Proszę wyjechać na wieś i zobaczyć, jak ten margines żyje. Swoje święta oglądać w listach do m

        • Albo na Fejsbuku :D

          • Naprawdę? A może jakiś bardziej konstruktywny komentarz, czy na taki nie stać e_booki?

          • Komentarz wystarczająco konstruktywny. Dodam tylko, że jest wieś i wieś.

        • Swoje święta spędzam z rodziną. I po co ta ironia? jeśli spędzacie święta jak w tym filmie, to raz jeszcze współczuję.

          • moja odpowiedź adekwatna do braku wyobraźni

          • Mieszkałam na wsi, podobnie jak wielu moich przyjaciół mieszka do do dziś i to w wioskach po dawnych PGR-ach, i wszyscy stwierdzamy, że takie warunki, jak przedstawione w filmie są bardzo naciągane. Na pewno są gdzieś takie gospodarstwa, ale to odłamek społeczeństwa. Radze wyjechać ze swojej miejscowości, jeśli rzeczywiście "krajobraz" przedstawiony w filmie jest Ci tak bliski i zobaczyć jak wygląda reszta Polski, także polskiej wsi. P.S. To nie brak wyobraźni - to doświadczenie.

          • Weź jeszcze pod uwagę, że akcja dzieje się gdzieś w Warmińsko-Mazurskim gdzie jest chyba największa bieda na wsiach i myślę, że takich rodzin jak ta przedstawiona w filmie może być całkiem sporo. W sensie, nie mówię, że dokładnie takich samych ale powiedzmy, że z podobnymi problemami.
            Poza tym myślę, że prawie każdy może się w jakimś stopniu utożsamić choć przez chwilę z pewnymi zachowaniami i sytuacjami pokazanymi w filmie. Chociażby ciągłe korzystanie z telefonu przez jedną z dziewczyn. Nieważne czy w biednej czy bogatej rodzinie w obecnych czasach zawsze znajdzie się taka osoba w rodzinie co telefonu z ręki nie wypuszcza ani na chwilę, nawet w wigilię. Oglądanie Kevina, tak samo. Skłonność do picia alkoholu po jedzeniu wigilijnym też. Generalnie film bardzo przesycony taką 'polskością' powiedziałbym.

      • Jak widać polityka wstydu działa na wielu postępowych europejczyków.

    • Bez spiny ? Mozesz mi to prosze ja ciebie zdefiniowac ?

    • Przestańmy wreszcie robić filmy o nas, zacznijmy o ludziach. Chciałbym żeby w Polsce wreszcie zaczęło byc promowane normalne kino. O historiach, o ludzkich problemach, o zachowaniach, o przygodach. Nie narodowych, nie polskich, nie katolickich, tylko uniwersalnie ludzkich. W polskim kinie promuje sie ostatnio rasizm, ponieważ wyjatkowy rozgłos nadaje sie jedynie produkcjom uderzającym w różnego rodzaju atrybuty polskości - tradycjonalizm, religijność, patriotyzm. A ja chcę po prostu obejrzec film, a nie demagogiczny półprodukt. Nie wiem o czym, o czymkolwiek. O tym jak potwór porywa ludzi, o seryjnym mordercy, o antycznych kosmonautach, o Jasiu i Małgosi, o psie, który jeździł koleją, o wędkarzu, któremu uciekły dżdżownice, o skarbie na dnie jeziora, o czymkolwiek byle nie to nachalne, obsesyjne kino rozliczenia.

      • Wiesz, takie produkcje też powstają, z zeszłego roku do głowy przychodzi mi chociażby Serce Miłości, Photon, Atak Paniki, Twój Vincent. Wiesz, każdy kraj jest skupiony na sobie, to dość oczywiste. Filmy na każdy temat masz z wielkiego rynku amerykańskiego, który stać na szaloną ilość produkcji w ciągu roku. Swoją drogą, filmy amerykańskie jak chcą, to potrafią być tak patriotyczne, że aż bolą zęby, Nawet w kinie superbohaterkim przewija się b. często motyw: Amerykanie znów uratowali świat przed złymi ruskimi, powiewa flaga, itd. Także, kto ma robić filmy o Polakach, jak nie Polacy? Nikt inny tego za nas nie zrobi, a wydaje mi się, że każdy naród złakniony jest takiego kina - o sobie. Dlatego tacy twórcy są najbardziej cenieni w PL. Ale rozumiem o co ci chodzi. Całe szczęście nie jest też tak, że takie filmy w skali roku w ogóle nie powstają. A że rynek polskiego filmu rozwija się coraz lepiej i dynamiczniej, to jest szansa, że coraz częściej będziesz znajdywał coś dla siebie.