Player One (2018)

Ready Player One

2 godz. 20 min.
  • Bo w tym filmie go nie ma...Całkowicie uleciał (jego) duch nowej (starej) przygody. Pozostała feria bezdusznych komputerowych obrazów, którymi, podejrzewam, nawet 10-latek przestał się zachwycać, bo mu spowszedniały.
    Niby jest w tym filmie jakaś historia i jakieś przesłanie, ale wszystko to podane jest w sposób łopatologiczny i całkowicie nie angażujący widza. W dodatku niekonsekwentny, bo z jednej strony film zachęca do pozostania w Realu, do życia prawdziwym Życiem, a z drugiej strony (w końcowej scenie) sugeruje, że w sumie to niekoniecznie, co najwyżej "we wtorki i czwartki" (dosłownie!) Film w gruncie rzeczy nie wiadomo dla kogo-dla dzieciaków nieciekawy, bo lata 80-te to dla nich prehistoria, dla dorosłych kiepska podróż do dzieciństwa, bo wszelkie odniesienia, do "starych, dobrych czasów" są kompletnie mechaniczne i pozbawione magii. Słabiutko, oj słabiutko.

    15
    21odpowiedzi
    ost.
    • Obejrzyj to https://www.youtube.com/w... to zrozumiesz, film jest po prostu na podstawie gównianej książki, jest adaptacją a nie interpretacją.

      • Wszystko się zgadza, tyle tylko, że film powinien zawsze bronić się sam,bez względu na książkowy pierwowzór (dobry, czy zły) Nie czytałem książki, ale wiem, że z takiego pomysłu wyjściowego można było wysmażyć coś 100 razy lepszego, tym bardziej z takim reżyserem za kamerą. Ale widać nie te czasy (i nie te lata reżysera)

    • To właśnie mnie zastanawia - dla kogo ten film został zrobiony? Bo z jednej strony reklamowany jest jako "easter egg" dla dzieci lat 80-90-tych (czyli obecnie są to 30-40 latkowie), z drugiej strony historia jest tak naiwna, tak ugładzona, że wciagnać może jedynie młodszych nastolatków (14-16lat), no i taką ma też kategorie wiekową. Jednak dla większości dzisiejszych nastolatków, wszelkie odniesienia do popkultury lat 80-90 nie bedą ani zrozumiałe, ani zabawne, ani sentymentalne. Dla dorosłego widza, film jest naiwny czy wręcz dziecinny. Jedyne rozwiązanie jakie widzę, to potraktowanie tej produkcji jako film familijny, na który może pójść rodzic ze swoim dzieckiem i też coś z tego filmu "mieć".

    • Spielberg jest reżyserem, a nie aktorem, więc to oczywiste, że go w filmie nie ma.

      • To była przenośnia Kolego, wyraźnie to napisałem w drugim zdaniu-chodzi o to, że reżyseria tego filmu, jest calkowicie pozbawiona charakterystycznnego stylu, reżyserowanych przez Spielberga filmów. Nie wyczuwa się go ani w tworzeniu bohaterów, ani w fabule i jego wymowie, ani w stylu wizualnym. Ten film mógł nakręcić byle jaki wyrobnik i wyszło by dokładnie na to samo. Nie mówiąc o tym, że i tak z 80% procent tego filmu to nie dzieło reżysera, czy operatora, a grafików komputerowych. Takie czasy. Zresztą operator Janusz Kamiński ostatnio, w jednym z wywiadów sam o tym mówił i wyrażał żal z tego powodu.

        • xDDDDDDDDDDDDD wybacz ale kisnę i nie mogę przestać, dawno takiego betona nie przeczytałem :D

          • Powiadasz? Kurczę, a miałem siebie za takiego luzaka...
            Dzięki, że wyprowadziłeś mnie z błędu:)

          • Kolega widać nie ma pojęcia o czym mówię :)

          • No widzisz, w dodatku nie kumam czaczy. Porażka na całej linii:) A Player One to świetny film. Za 100 lat wszyscy będą go wspominać jako wiekopomne Dzieło:)

          • Nasz punkt widzenia jest reliktem przeszłości.

            Rynkiem dyktują teraz goście, dla których ta godna pożałowana kaszana to świetne kino.

        • W którym miejscu się go nie wyczuwa? Toż to Spielberg pełną miarą. Już sam pościg na początku filmu przypominał ten z Poszukiwaczy zaginionej Arki - chodzi o umieszczenie kamery, podążanie za samochodem w chaotyczny sposób. Końcowa bitwa rozwleczona jak to u Spielberga. Bohaterowie? Charyzmatyczni i zdeterminowani - jak u Spielberga (serio, nikomu Watts nie skojarzył się z młodzieżową wersją Elliota z E.T? - chodzi o to jego charakterystyczne, pełne emocji spojrzenie). Ba, jeśli chodzi o bohaterów. To Spielberg wręcz ubóstwia ich pokazywać jak najczęściej, to ONI są najważniejszą osią filmu. Zobacz jak mało w w Player One było ekspozycyjnych ujęć. Praktycznie na KAŻDYM jest jakiś bohater. To oni są najważniejsi i to dzięki nim wczuwamy się w film.
          Więc albo oczekiwałeś nie wiadomo czego po tym filmie, albo nie rozumiesz stylu w jaki Spielberg kręci filmy.

          • Uśmiałem się. Dzięki:) Poprawiłeś mi humor na resztę dnia-zwłaszcza tym-"charyzmatyczni i zdeterminowani" :)
            Żałuję, że nie byłem dość "zdeterminowany" ;, żeby wyjść z kina przed końcem seansu...

            A na Spielbergu się wychowałem Kolego i coś o jego stylu wiem.
            Porównywanie wygenerowanej w całości przez komputer sekwencji, do tej kręconej na żywo w "Poszukiwaczach" ; jest kompletnym nieporozumieniem.

          • A wyobraź sobie jak ja się uśmiałem, kiedy zobaczyłem, że nasmarowałeś tyle zdań, a jedyne do czego mogę się odnieść to "Porównywanie wygenerowanej w całości przez komputer sekwencji, do tej kręconej na żywo w "Poszukiwaczach" ; jest kompletnym nieporozumieniem."
            Bo cała reszta to odpowiedź na ... no właśnie, na co?


            Nie ma znaczenia, czy wygenerowana komputerowo sekwencja, czy kręcona na żywo. Liczy się efekt i to co "widzimy" na ekranie. Bo Spielberg jest reżyserem, nie operatorem kamery. To on ustala w jaki sposób dana sekwencja przebiega. Dlatego nie ma znaczenia warsztat sceniczny, a to co widzimy. A widzimy pięknie zaplanowaną w chaosie sekwencję pościgową

          • Dotknęłaś istoty problemu-właśnie na tym polega subtelna różnica między Kinem z komputera, a Kinem kręconym kamerami w Realu-Niby to samo, "wszystko widać i słychać", tylko nic nie czuć-przynajmniej ja ma z tym problem-nie czuje w tym emocji za grosz. Może jakbym dostał Pada, albo Joystick do tego...?

            Istnieje różnica, między kosumpcją obrazów, a ich przeżywaniem. Niczego w" Player'rze" nie przeżyłem, a konsumpcja wyszła mi bokiem. I tyle.

          • DotknĄłeś ;)

            W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak współczuć, bowiem w dzieijszych czasach praktycznie nie ma filmu, w którym nie wykorzystano by efektu komputerowego. Nawet w zwykłych obyczajówkach są ...
            A w "Graczu Jeden" świat komputerowo wygenerowany jest uzasadniony fabularnie, bowiem całe OASIS to ..wirtualna rzeczywistość .
            Konsumpcja to również przeżywanie, ale w tym filmie to nie o to chodzi. To cały wielki hołd dla idei "Easter Eggu" i zabawy w odkrywanie smaczków.

          • To była literówka:)

            Co do CGI-nie mam nic przeciwko, byle z sensem i nie w nadmiarze.

            Szkoda tylko, że te smaczki są tak mechanicznie i bez polotu przedstawiane. Film zupełnie nie wciąga, bohaterowie są nijacy, a historia w sumie banalna. Nie musiało tak być, właśnie Spielberg miał być tego gwarantem. Ale niestety nie był.

          • "Co do CGI-nie mam nic przeciwko, byle z sensem i nie w nadmiarze."

            Czyli dokładnie jak w Player one, w którym prócz CGI samego w sobie jest to uzasadnione fabularnie :)


            "Szkoda tylko, że te smaczki są tak mechanicznie i bez polotu przedstawiane."

            Jak każdy easter egg w grach, czy filmach. Idealnie opisałeś definicję smaczku. To ma być coś nie wielkiego, swoiste mrugnięcie okiem do fanów, a nie budowanie "fabuły", czy jakiejś sytuacji w okół tego.

            "Film zupełnie nie wciąga, bohaterowie są nijacy, a historia w sumie banalna. Nie musiało tak być, właśnie Spielberg miał być tego gwarantem. Ale niestety nie był. "

            No cóż, to już Twoja opinia, nie zmienię jej, choć dziwię się nadal, że nie dostrzegasz charakterystycznego stylu Spielberga w tym filmie

    • To jest Spielberg dla dzieci i do tego to jest Spielger, który się zestarzał i robi film o czymś czego nie rozumie. Coraz częściej się tak dzieje. Niestety. Nie powinien w ogóle dotykać takich tematów.

      • Ja się zgadzam. Tym bardziej dziwi, a wręcz szokuje mnie tyle pozytywnych ocen tego filmu. Jest w nim parę naprawdę fajnych pomysłów i scen, ale jako całość opidala gałę przy samych jajach. W tym filmie tyle by się dało jeszcze zrobić. Tyle by się dało pozytywnie namieszać. Zamiast tego miałka fabuła i kupa zupełnie nielogicznych rozwiązań.

    • Zgadzam się z Twoją opinią, mam dokładnie te same odczucia.