Tamte dni, tamte noce (2017)

Call Me by Your Name

2 godz. 12 min.
  • Szczerze powiedziawszy- nie rozumiem wszelkich zachwytów, które zostały wypowiedziane nad tym filmem. Posunę się do stwierdzenia, że jest nadzwyczajniej w świecie gloryfikowany. To nie tak, że film plusów nie miał - skądże. Ujęcia były piękne, muzyka nie przeszkadzała i była dobrze dobrana. Moim zdaniem gra Armie była niesamowicie sztywna i wrażenie to opuścić mnie nie chciało, nieważne ile minut filmu minęło. Timothée zaś zagrał w porządku, naprawdę, ale nie na miarę Oscara! Scena z brzoskwinią była nowatorska, inna i miała niezłą puentę, podobała mi się bezpretensjonalność, z jaką zaprezentowano widzowi sceny objęte tabu. Jednak, co do tego - dlaczego, pomimo niespecjalnego krycia się ze swoim wzajemnym zainteresowaniem, ani Elio, ani Oliver nie doświadczają nawet niechęci w spojrzeniu innych, już nie mówiąc o otwartym, homofobicznym zachowaniu? Do filmu podeszłam po przeczytaniu wielu, zachęcających recenzji, miałam swoje oczekiwania i niestety, zawiodłam się. Myślę, że na siłę starano się wtoczyć jak najwięcej mądrości, bohaterom. Elio wcale nie wydawał mi się taki, nie został pokazany w sposób, jaki chciano, by był postrzegany. Tak samo z Oliverem. Gloryfikowano nie tylko sam film, ale także postacie. Elio, ze swoim szczeniackim zachowaniem, jego stosunkuiem do biednej Marzii, innych i Oliwer, ze sztywnością oraz arogancją- byli opisywani przez innych bohaterów nadzwyczaj pozytywnie. Film był po prostu nudny, sceny niesamowicie mi się ciągnęły i z niczego tak się nie ucieszyłam jak z końca. Był także okropnie przewidywalny i nużący, gdyż pomimo, że się przy nim całkiem napracowano - postacie oraz sceny w nim zawarte, nie wzbudziły we mnie praktycznie żadnych emocji. Jeśli ktoś chciałby obejrzeć naprawdę dobry film we Włoskich, spokojnych klimatach, zawierający wątek homoseksualnej miłości, od siebie mogę polecić "Noc w Rzymie".

    140
    13odpowiedzi
    ost.
    • Zgadzam się z każdym zdaniem. No poza ostatnim, bo tego filmu nie widziałam, ale wrzucam do obejrzenia :)

    • Odnoszę to samo wrażenie. Poza tym czułam się oszukana, zupełnie jakby najpierw chcieli mnie zanudzić i wściec, a pod koniec filmu złożyć ładne przeprosiny...dopiero pod koniec tak naprawdę coś się działo. I już bardziej mnie ciekawił tragizm postaci tych dziewczyn(aczkolwiek też nie przesadzajmy). I tak jak nie jestem homofobem i jestem tolerancyjna, tak mnie dziwi że ludzie oceniają ten film tak wysoko...Są granice dobrego smaku, nawet jeśli w artystycznej otoczce, niektórych scen było po prostu za dużo, właściwie na tym polegał cały film. Niezależnie od tego czy to byłoby dwoch facetów, czy kobiety, czy facet i kobieta...no to po prostu nie. Spodziewałam się jakiegoś dramatu psychologicznego, a w sumie fabuła to było dla mnie nieporozumienie. Jedyne co naprawdę podziwiam to wprowadzenie w ten letni, nastrojowy klimat poprzez dobre zdjęcia, muzykę i dźwięki.

    • Otóż popełniła Pani dość podstawowy błąd, którego porządny, chcący się potem wypowiadać na forach internetowych kinoman nie popełnia. Nie powinno się czytać recenzji ani opisów przed obejrzeniem filmu. Kreuje się bowiem wtedy w głowie jego własny obraz, który jeśli nie sprosta wyobrażeniu, będzie Pani zwyczajnie nie pasował. Tak jest zawsze. Pani rcenzja również nie wyglada mi na zbyt przemyślaną. Chwali Pani wiele aspektów, właściwie każdy za który ten film właśnie zdobył uznanie, po czym zwyczajnie uznaje ze film nie sprostał Pani oczekiwaniom, które jak już wcześniej wspomniałem, były wykreowane po nieprofesjonalnym przeczytaniu ogromnej liczy ocen innych osób. Uwazam wiec, ze nie powinna się pani na temat tego filmu wypowiadać, a już na pewno nie w tak ośmieszający dla siebie sposób.

      • Wypowiadać się mogę, ilekroć zechcę i nie zabroni mi Pan tego. Nie muszę również pasować do Pańskich standardów, aby mieć na to przyzwolenie. Miałam prawo opisać moje, podkreślam, moje, odczucia co do tego filmu i je upublicznić. Tak, pochwaliłam kilka aspektów, zaskoczę Pana - moja wypowiedź jest obiektywna, więc nie będę pisać, że film nie miał żadnych plusów. Nie musi się Pan z nią zgadzać. Poparłam wniosek argumentami, pragnę zauważyć. Proszę wybaczyć, ale to nie ja jestem osobą, która się ośmieszyła.

        • Cóż powątpiewam, w obiektywność Pani wypowiedzi. Aktor grający Elio jest nominowany do Oscara nie bez powodu, większość polskich recenzentów uważa jego grę za świetną, film jest oceniany wysoko, scenariusz dostał Oscara. Oczywiście, film może się Pani nie podobać, ale proszę nam nie wciskać, ze Pani opinia jest obiektywna. Jednak w tej kwestii zaufam Akademii Oscarowej. Pani wypowiedź jest mocno subiektywna, ale nie ma w tym nic złego. Wypowiedź powinna być subiektywna i przedstawiać Pani spojrzenie na film.

          • Werdykty Akedemii Oskarowej też subiektywnymi są.

          • Jednak jest tam więcej osób, których wspólna opinia łączy się dopiero w werdykt. Plus oni się tym zajmują na co dzień i mają doświadczenie.

    • Chcesz przekazu, to otwórz podręcznik do medycyny.

    • zgadzam sie z tym komentarzem dodam ze roznica wieku byla razaca. 30 latek podbijajacy do 17 latka to zenada.

      • Oliver w książce i filmie ma 24 lata, a nie 30. Dzieliło ich więc kilka lat, a nie ponad dekada.

        • tak ale dla mnie wyglada jakby dzielo ich ok 12 lat roznicy.

          • dlatego powinno sprawdzić się źródło przed wystawieniem oceny

    • Hmmm, może problem tkwi w sposobie oglądania tego filmu. Nie ma tutaj motywu nienawiści, bo to nie ma być istotą przekazu. Mamy mnóstwo takich filmów. Jasne, to jest bardzo ważne, aby pokazać te problemy, ale nie tylko na tym polega bycie gejem ;) W filmie jak i w książce starano się pokazać tylko te najpiękniejsze wspomnienia - wystarczy zwrócić uwagę na to w jaki sposób kończą się poszczególne sceny, zwłaszcza te, w których bohaterami są Elio i Oliver (po paru minutach urywają się i przechodzimy dalej). Mamy bohaterów, którzy odkrywają siebie, walczą z rozumiem i uczuciami, poznają się, budują i burzą fasadę. Motyw homofobii sprawiłby, że ten film straciłby na wartości.
      Możliwe, że ten cały hype sprawił temu filmowi niedźwiedzią przysługę. Ja natomiast jestem w stanie podpisać się pod tym, że ten film to arcydzieło.
      Co do Marzii - jestem w stanie zrozumieć zachowanie Elio. Był dupkiem, ale w filmie (w książce jeszcze bardziej) jest to uzasadnione. Warto jest w tych bohaterach szukać czegoś więcej. Krzywdzącym jest myślenie o Oliverze, że chce uwieść i wykorzystać Elio. Równie krzywdzące jest sprowadzanie relacji Elio i Marzii do tego, że Elio jest, jak napisałem wcześniej dupkiem i tyle.
      Nie chcę się wymądrzać, czy też kłócić, każdy ma prawo do własnej opinii.