Trzy billboardy za Ebbing, Missouri (2017)

Three Billboards Outside Ebbing, Missouri

1 godz. 55 min.
  • Scena z księdzem mistrzostwo!

    254
    88odpowiedzi
    ost.
    • nagi_waz
      nagi_waz

      Świetna, ale trochę wciśnięta na siłę i bezsensowna w kontekście całości

      • PMJDH
        PMJDH

        Właśnie dość istotna,bo dzięki tej scenie możemy zrozumieć sens podróży do Idaho- gwałciciele są w swoim "gangu"

        • oddajcie_mi
          oddajcie_mi

          W punkt!

        • kkiczkok
          kkiczkok

          haha, bzdura, nie o to chodziło z opowieścią o gangu. Tam chodziło o odpowiedzialność za grzechy wspólnoty do której się należy.

          • Evangarden
            Evangarden

            No i właśnie dlatego Mildred jedzie do Idaho, więc w czym rzecz?

          • kkiczkok
            kkiczkok

            Porównanie kościoła do gangu miało sens bo w obu przypadkach zapisuje się do wspólnoty znając jego zasady, grzechy i politykę władz w stosunku do tych grzechów. Chodziło o to że nawet jeśli nie mam nic na sumieniu a zapisałem się do wspólnoty to dzielę się odpowiedzialnością. A morderca jest mordercą.

          • Evangarden
            Evangarden

            W tej scenie chodziło o to, że jeśli ktoś staje się członkiem grupy, która ma na sumieniu wiele zbrodni, z których on w momencie przystępowania do niej doskonale zdaje sobie sprawę, to jest za nie współodpowiedzialn y. Porównanie do gwałcicieli nie jest oczywiście do końca właściwe, bo nie da się być członkiem ich "wspólnoty&qu ot;, nie mając niczego na sumieniu, ale ten film jest pełny takich nieścisłości.

            Sens podróży do Idaho jest w każdym razie jeden - Mildred i Dixon jadą tam, by ukarać kogoś, kto jest "współodpowie dzialny" za śmierć Angeli. Dixon mówi nawet wprost, że tamten facet może i nie zgwałcił córki Mildred, ale prawie na pewno zgwałcił kogoś innego.

          • citkomarek
            citkomarek

            "ten film jest pełny takich nieścisłości" - to po co szukasz jakiegoś logicznego wytłumaczenia i na siłę go wciskasz w jakąś chorą insynuacje?

            Po pierwsze to zauważ, że Mildred nie jest żadnym pozytywnym bohaterem ani ostatnią sprawiedliwą. Jest zwykłą wariatką która w momentach trzeźwości również waha się co do swojego zachowania. Wspólnota, sąsiedzi, dzieci, były mąż wszyscy uważają że ma niepokolei w głowie i tak w istocie jest. Pokazała to podpalając komisariat czy choćby tym zarzutem wobec księdza że jest współwinny pedofilii w kościele. Nawet jasno i logiczne zostało to wyjasnione przez pozytywnego bohatera w postaci szeryfa, który tylko i wyłącznie wykazuje zrozumienie dlatego, że i jemu niewyjaśnione sprawy nie dają spokoju, ale to zupełnie nie zależy od niego i on to wie. Jedyne co nią kieruje to choroba spowodowana żalem do samej siebie że wysłała córkę samą pieszo kiedy mogła ją podwieźć albo pożyczyć jej samochód.

          • Evangarden
            Evangarden

            xd

            Pewnie dlatego, że ta chora insynuacja to najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie, wynikające zresztą dość jasno ze wcześniejszych wydarzeń - wydumane to są na przykład pojawiające się tu w innych tematach teorie, że facet od rozbitego królika zabił Angelę, ale sprawę zatuszowało wojsko. Alternatywą jest przyznanie, że ta scena, podobnie jak właściwie cały film od czasu śmierci szeryfa, zwyczajnie nie ma sensu, ale znalazłem w sobie na tyle dobrej woli, by wierzyć, że ona akurat go ma, mimo że z przyczyn wskazanych wcześniej nie wszystko się w niej dodaje.

          • citkomarek
            citkomarek

            Czyli masz na myśli że mildred wypala do księdza o winie za pedofilie i historie bloods/cribs dlatego, że wierzy z całych sił w tę politykę którą zaprowadziły władze kalifornii i chce ją teraz egzekwować na wszystkich gwałcicielach i zabójcach? TO JEST BEZ SENSU. Tym bardziej że w sytuacji zabójcy jej córki i tego typa z idaho nie ma żadnej podobnej zależności, nikt nie był "na ulicy" wtedy kiedy zdarzyła się ta tragedia, nikt nie był w tym samym gandu, typ był na wojnie wtedy. Przecież oczywiste jest że jedyny motyw jaki jej przyświecał w tej historyjce to chęć odegrania się na księdzu, nadepnięcie na odcisk za to że jest przeciwko niej. A to że jechała do idaho zabić typa to dlatego że jest wariatką i tyle

          • kasiek525
            kasiek525

            noooo właśnie. Scena, w której facet rozbija króilka w sklepie ma jak najberdziej sens. Zrobił to, żeby nastraszyć Mildred, licząc, że przestanie nagłaśniać sprawę. Myślę, że Dixon doskonale wiedział, że pod paznokcami miał krew gwałciciela i morcercy Angeli. Zbił go trochę z tropu nowy szeryf...ale Dixon, z żyłką detyktywistyczą, którą zauważył u niego były szef dojdzie do prawdy. Świetnie pokazane jest w tym filmie, że ktoś pozornie dobry na pierwszy rzut oka (nowy szeryf) okazuje się tylko członkiem gangu, a czarne charaktery przechodzą przemianę, która odmienia ich życie.

          • e_mjot
            e_mjot

            Weź głęboki oddech. Usiądź wygodnie w pokoju, gdzie nikt Ci nie przeszkodzi.
            I wyobraź sobie taki ciąg zdarzeń: Twoja Córka wychodzi ze znajomymi, nie wraca, dowiadujesz się że została bestialsko zgwałcona, sponiewierana, na koniec podpalona.
            Śledztwo nie daje żadnych wyników. 7 miesięcy potem ....

            Pytanie co czujesz, jak się zachowujesz, czy nadal wierzysz niezachwianie w sprawiedliwość? czy może w boską sprawiedliwość, która gdzieś, kiedyś może dopadnie zwyrodnialca....

            I czy naprawdę jest COŚ niezwykłego w zachowaniu Mildred?


            A scena z księdzem fantastyczna. W formie i treści.
            I nie dziwi mnie oburzenie większości ... wszak wiadomo w jakim kraju żyjemy :P

          • citkomarek
            citkomarek

            Ja rozumiem, że ona czuła niesprawiedliwość, ale jej działania nie były wynikiem przemyślanego planu i ratowania honoru rodziny, tylko aktem desperacji wobec poczucia winy który w niej siedział. Dopóki nie znalazła sprawcy, to ona była winna tego że puściła córkę samą. Racja, że w takich sytuacjach za wszelką cenę szukasz sprawiedliwości, ale trzeba być też racjonalnym. Normalni ludzie by tego nie zrobili, nie dlatego że "nie są tak fajnie zwariowani jak mildred", tylko mają odrobinę rozsądku. I to nie prawda że całe miasteczko było przeciw niej i nie chciało jej pomóc, tylko wiedziało że głupio robi.

            Apropo sceny z księdzem, to ja nie jestem specjalnym katolsem, ale traktuję ją równie jak zarzucanie każdemu muzułmanowi winy za terroryzm. Czy to nie jest niesprawiedliwe?

          • e_mjot
            e_mjot

            No nie wierzę. W realu dodałbym słowo powszechnie uważane za obraźliwe, ale tu się powstrzymam.
            Reasumując: całe miasteczko jest pełne empatii, pomaga w śledztwie, wspiera Mildred. Ba ksiądz jak zwykle co tydzień przychodzi do Mildred, żeby jej potowarzyszyć w bólu, wspomóc, ba zapytać czy czegoś nie potrzebuje.... Na posterunku śledztwo jest tak zaawansowane, że policjanci nie mają czasu ani na kawę, ani na codzienną porcję komiksów.
            Ale uwaga ... tak nie jest. Dlaczego? Bo to przecież wszystko jej wina: bo ona tu cytat "JEST WARIATKĄ" bo nie jest "racjonalna"... . bo to ona puściła nastolatkę bez samochodu gdziebądź. LI TO ŚCI
            Twoim zdaniem księżulo, jako przedstawiciel tego empatycznego środowiska przyszedł potowarzyszyć Mildred w cierpieniu? Bo moim przyszedł do Niej tylko po to żeby zatkać jej buzię (brzydko mówiąc), żeby nie mieszała w czymś co policja rzuciła w kąt... w śledztwie. By nie burzyła dobrego samopoczucia policji i mieszkańców. Każdy manipuluje Mildred tak jak mu się to podoba: Szeryf gdy zabrakło mu argumentów merytorycznych, postanowił wywołać w Mildred poczucie winy swoją chorobą.
            Nie pisz mi o "racjonalności" bo może najpierw zastanów się czy coś takiego może zaistnieć jeśli stracisz syna, córkę w tak tragicznych okolicznościach. Odrobinę empatii.
            ps. Nie manipuluj terroryzmem muzułmańskim, bo żadnego przedstawiciela tego wyznania w filmie nie ma. Brak argumentów więc trzeba znaleźć temat zastępczy?
            ps. 2 Kto niby z tego miasteczka chciał jej pomóc? Szef agencji reklamowej? Przecież to był dil finansowy a nie pomoc, karzeł? podtekst erotyczny ewidentny, a nie empatia i współczucie. Ktoś jeszcze?

          • citkomarek
            citkomarek

            Hahaha no nie mogę, co za przeszczep :D Mógłbym wypunktować każdy twój argument i tłuc Ci do głowy jak powierzchownym człowiekiem jesteś, ale wiem że to nic nie da i zmarnuję tylko czas. Życzę przyjemnej onanizacji do mildred, puść sobie ten film jeszcze 5 razy

          • e_mjot
            e_mjot

            Zero argumentów.
            Argumenty ad personam. Super. W związku z czym bluzgasz i obrażasz. A tekstu o onanizmie z litości nie skomentuję.

          • krzepka_rzodkiewka
            krzepka_rzodkiewka

            W pełni popieram citkomarek, Mildred to okropna baba, wredna i zgorzkniała, źle traktowała swoje dzieci, nie dawała dobrego przykładu córce ani synowi, mąż od niej uciekł dla młodszej a na koniec zamiast pomóc córce wypięła się na nią co pośrednio doprowadziło do tragedii. Teraz nie radzi sobie z poczuciem winy i miota się w wyrzutach sumienia. Niejako dla sportu i w ramach odreagowania urządza księdzu tyradę na temat zbrodni pedofilii w Kościele, która owszem, jest faktem, ale ze sprawą morderstwa jej córki nie ma nic wspólnego. Początek filmu to cała sympatia dla Mildred, jednak kolejne sceny pokazują, że nie do końca ma rację i zachowuje się nie dość że nieracjonalnie to po prostu jak zła osoba opętana chęcią zemsty na wszystkich dookoła. Owszem, ksiądz, policja, całe środowisko nie zachowują się dobrze, wszyscy chcą zapomnieć i przemilczeć tragedię co jest złe ale to nie usprawiedliwia jej postawy.

          • LordRahl
            LordRahl

            "karzeł? podtekst erotyczny ewidentny, a nie empatia i współczucie" Co? Przecież karzeł ewidentnie był w niej zakochany. Gdyby chciał seksu to poszedłby na dziwki, chyba nie sądzisz, że za odpowiednią opłatą dziwki by nim wzgardziły. Do tego prostytutka byłaby z 10 razy ładniejsza od Mildred, która była stara i nie grzeszyła urodą. Empatii to Tobie brakuje, jeżeli nie zauważyłeś tak rzucającej się w oczy rzeczy.
            Za to Mildred zachowała się wobec niego jak szmata, ochronił jej dupsko po spaleniu komisariatu, to przyjeła zaproszenie do restauracji na "odwal się", a później zachowała się jak naburmuszona nastolatka, której rodzice kazali pójść do kościoła.

          • e_mjot
            e_mjot

            Rozumiem, że z tych kilku momentów w których pojawił się karzeł na ekranie wywnioskowałeś że w 100% był zakochany. Ok ja tego nie widziałem, widziałem "podtekst". Nevermind.
            Ale co ma do tego moja empatia w stosunku do karła, który jest gdzieś z boku tego filmu? Nie pojmuję.
            To, że jak określasz, Mildred "zachowała się jak szmata" (choć ja bym tego tak nie nazwał, ale to już kwestia twojej wrażliwości) pokazuje tylko jedno. Nie to, że jest "szmatą" lecz to, że w jej stanie psychicznym, w dole, rozpaczy po stracie córki, nie myślała o "amorach", ale o tym żeby dorwać tego kto zrobił krzywdę jej córce. Tyle.

          • makr
            makr

            dobre skonkludowanie tematu!

        • MarcoK
          MarcoK

          well said

        • turbok0z4k
          turbok0z4k

          to chyba zdecydowanie nie zrozumiales tej sceny xD

        • citkomarek
          citkomarek

          pmjdh - powiedzieć debil, to mało. ta scena jest zupełnie z dupy, jakiś kolejny propagandowy wątek: gnębienie czarnych, homofobia, + księża pedofile dla hecy

          • Snowsky
            Snowsky

            To, że coś jest dla Ciebie za trudne do ogarnięcia nie oznacza, że jest z dupy.

          • citkomarek
            citkomarek

            Co jest dla mnie za trudne? insynuacja że tekst na księży pedofili jest elementem jakiegoś głębszego założenia (np. jak tu wyżej wymienionego) to kretynizm. Taka gierka zupełnie nie pasuje do konwencji filmu, a jeżeli jakimś cudem scenarzysta wpadł na taki pomysł, to spłycił by całą dramaturgię do jakiegoś głupiego logicznego założenia. Btw. gdyby nie ten tekst i pozostałe silenie się na poprawność polityczną film byłby bardzo dobry (dalej jest, ale jednak ma tę skazę). Jakoś trzeba te żydoskary wywalczyć, nie ma to jak pocisnąć na KK.. szkoda

          • Tymoteusz81
            Tymoteusz81

            No niestety podobnie to odebrałem. Porządny film, ale skażony polityczną poprawnością (źli i głupi biali, źli księża, dobry homoseksualista, dobrzy czarni). Klasycznie, jak to w hollywood.

          • albireo21
            albireo21

            Masz rację.Gdyby nie to to film zasługiwałby na 9. Niestety pejsy rządzą światem i ich punkt widzenia.

          • alFayed
            alFayed

            Pełna zgoda. W kościele bywam bardzo rzadko, ale ta scena... totalnie nie na miejscu, irracjonalna i niepotrzebna.

          • citkomarek
            citkomarek

            irracjonalna to dobre określenie

          • desmond19989
            desmond19989

            Popieram całkowicie.

          • henrycze
            henrycze

            Chyba jednak nie do końca zrozumiałeś tej sceny. W takim dużym uproszczeniu- Mildred wykorzystując wizytę lokalnego księdza, wyraziła żal do kościoła katolickiego, że sam mając w swoich szeregach gwałcicieli, których przecież "chronią", przysłał swojego duchownego aby nawoływał do ściągnięcia bilbordów, które w nimi w jakiś sposób walczyły.
            Tylko tyle i aż tyle!
            Scena jak najbardziej sensowna, mówiąca o obłudzie, zakłamaniu i fałszywości.

          • EternalViewer
            EternalViewer

            Rozumiem że dla kogoś scena może być nie na miejscu albo nie do końca potrzebna, ale czy trzeba się do ch** p*** od razu wyzywać od debili? Moim zdaniem jak ktoś się dopatruje w tym od razu poprawności politycznej (swoją drogą określenie gnojenia księdza przejawem poprawności politycznej wskazuje na małe zaćmienie umysłowe albo co najmniej nieznajomość pojęcia) to mocno nadinterpretuje. Może po prostu chodziło o nakreślenie postaci? Na pewno dzięki tej scenie dowiedzieliśmy się że Mildred jest bezczelna i pyskata wobec wszystkich bez wyjątków, wyznaje zasadę odpowiedzialności zbiorowej, nie uznaje żadnych autorytetów i jest średnio :) uduchowiona. To ostatnie jest dość istotne - niektórzy w żałobie szukają ukojenia we wierze w jakąś celowość i siłę wyższą. Pewnie można by to pokazać subtelniej, albo wywnioskować z kontekstu, ale mnie nie przeszkadza jeden dosadny fragment. Mildred dała jasno do zrozumienia że jedynym ukojeniem będzie odnalezienie sprawiedliwości - wszelkimi środkami, po trupach do celu. Swoją drogą nie rozumiem oburzenia. Czy tak trudno dostrzec relację: wszyscy księża są źli i wszyscy gwałciciele są źli? Nie wydaje mi się żeby takie było sedno tej sceny, ale jakośtam dodatkowo uzasadnia to inicjatywę z końca filmu (może nie konkretnie ten koleś jest winny, ale jest winny, bo należy do tej samej grupy). Ciekawy też jestem jaka Twoim zdaniem reakcja byłaby prawidłowa. Przychodzi księżulek do domu, udaje zatroskanego, zapewnia o wsparciu parafian, podczas gdy oczywiście ma ją w dupie, nie chce i nie próbuje zrozumieć jaki kobieta musi odczuwać ogromny ból i chodzi mi tylko o to, żeby się uspokoiła, bo w miasteczku zrobiło się gorąco. Też bym się delikatnie mówiąc wku****. Tak przy okazji - jesteś wierzący? Nie pytam prowokacyjnie tylko z autentycznej ciekawości. Normalnego katolika nie sądzę żeby ta scena zirytowała, bo chyba zrozumie wyjątkowe okoliczności i stan psychiczny Mildred. Ale katolom na pewno podnosi ciśnienie - i dobrze.

          • citkomarek
            citkomarek

            JA nie wiem, czy my oglądaliśmy różne filmy? Odnoszę wrażenie że część tych kinowych głupków rżących na każdy nawet najcięższy i niestosowny żart później przychodzi tu na forum i usprawiedliwia swój obleśny śmiech za pomocą niestworzonych wyniosłych teorii.

            Oglądając film wcale ta scena mnie tak nie zirytowała, jak pisane teorie na forum. Tak, mildred była irracjonalna, mściła się ponad normę na każdym kto się z nią nie zgadzał i tylko i wyłącznie z tego wynikał tekst o księżach pedofilach - historia bloods/cribs była dodana po to, żeby w mniemaniu scenarzysty tekst zabrzmiał bardziej elokwentnie i usprawiedliwiał irracjonalną wstawkę na potrzeby konkursowe, żadne "wyznanie odpowiedzialności zbiorowej" (ręce opadają). Nie ma to żadnego związku z ostatnią sceną, no poza tym, że mildred ma różne głupie pomysły i tak samo jak bilbord, atak na księdza, atak na dentyste, atak na komisariat, jedzie mścić się na tym dziwnym nieznajomym (sama nie wie że to jest koleś który był u niej w sklepie).

            Jak twoim zdaniem wygląda wsparcie matki zaginionej córki 9 miesięcy po zdarzeniu? Byłeś kiedykolwiek na pogrzebie w życiu? Zginął CI ktoś kiedyś? Bo piszesz jakby kościół był jakimś centrum wsparcia psychologicznego 24h/dobe... Ksiądz nie idzie do niej ją wspierać, tylko powiedzieć że robi wiochę i w swoim zaślepieniu krzywdzi uczucia innych. Weź pod uwagę że to jest 9 miesięcy, okres w którym mniej lub bardziej krewny ma żal ale powoli godzi się ze stratą. Nie widziałeś reakcji syna, męża itd? Czemu oni się tak nie zachowywali? BO ONI NIE CZULI SIĘ WINNI. To ona odmówiła córce podwózki i pożyczenia auta i ta scena dosadnie usprawiedliwia jej całe zachowanie. Rozumiem że matka do końca szuka sprawiedliwości i wyjaśnienia śmierci i nigdy się z tym nie pogodzi dopóki nie znajdzie się winny, ale normalni ludzie z czasem godzą się ze swoim nieszczęściem.

            Nie widziałeś później że szeryf faktycznie chce rozgrzebać sprawę ale znowu jest brak jakichkolwiek poszlak? - to samo powiedział jej na początku filmu, i z tego samego powodu sprawca nie został znaleziony po samym zdarzeniu, nie dlatego że "im się nie chciało". Jeżeli czegoś się nie da zrobić i wszyscy doskonale o tym wiedzą, a ty jedyny brniesz w swoje zacietrzewienie dodatkowo robiąc chryję na całą wiochę, to spodziewasz się że ktoś będzie Cię wspierał?

            Jak dla mnie pojazd że wszyscy księża to pedofile jest równy obwinianiu wszystkich muzułmanów za terroryzm, równie żałosne i również można mówić o odpowiedzialności zbiorowej... buhhahhaha

          • EternalViewer
            EternalViewer

            Ja nie przeczę że scena z księdzem miała być trochę przeszarżowana i miała głównie charakter rozrywkowy, miała być mocnym dialogiem ku uciesze widowni - zgoda.

            Nie rozumiem jednak dlaczego by nie wyciągnąć z niej czegoś więcej i nie dopatrywać się potencjalnych wskazówek co do motywacji postaci. To nie jest poziom Tarantino, u którego dialogi są sztuką dla sztuki i można ich słuchać w całkowitym oderwaniu od fabuły. To że każda teoria z góry Cię irytuje pokazuje że zafiksowałeś się na swojej opinii i nie potrafisz na to spojrzeć z dystansu albo poczułeś urażony - stąd pytanie czy jesteś katolkiem. Nie każda krytyka kleru musi być autokomentarzem kwalifikującym film do lewackiego nurtu Hollywood. Śmieszny mnie że z automatu rozpatruje się filmy pod tym kątem. Ja sam jestem bardzo przeciwko "wybielaniu" czarnych i całej durnej akcji #soWhite, a jakoś nie zwróciłem uwagi, że "wszyscy" (czyli yyy jeden? nowy komendant posterunku?) czarni są pozytywnymi bohaterami. Niektórzy chyba po prostu chcą takie badziewia dostrzegać. Dodam że biały homofob w filmie okazał się ostatecznie porządnym gościem.

            Co do pocisku po księdzu - to że scena się komuś podoba nie oznacza od razu że się zgadza z tym co mówi Mildred, albo że yyy uważa że wszyscy muzułmanie to terroryści - co to za głupi skrót myślowy? Jakoś nie czuję potrzeby usprawiedliwiania, bo "nie śmiałem się obleśnie", a jednak uważam że nie zaszkodzi jej słów przeanalizować - to chyba najdłuższa kwestia Mildred w filmie, więc to chyba nie takie głupie jeśli będzie się miało ją na uwadze w kontekście jej postępowania.

            W akapicie z pogrzebem to już popłynąłeś. Wyobraź sobie że byłem na kilku pogrzebach - czemu miało służyć to prowokacyjne pytanie? Byłem między innymi na pogrzebie 21-letniego przyjaciela, którego rodzice, mimo tego że zmarł 5 lat temu, do tej pory są na cmentarzu 2 razy dziennie KAŻDEGO DNIA. Cały czas każde wygląda jak cień człowieka i każde mówi, że dla niego życie się już skończyło, a funkcjonuje tylko dlatego że ma jeszcze starszą córkę. Jakieś wnioski?

            Nie, kościół nie jest centrum wsparcia 24h/dobę, więc niech takiej instytucji nie udaje. Ksiądz mógłby sobie darować żałosną próbę okazywania współczucia i wyłożyć kawę na ławę - kobieto ogarnij się, bo źle wpływa to na parafię/społeczność. Brakowało mu bezpośredniości, więc z nawiązką oddała to Mildred. Ona nie oczekuje wsparcia, chyba wystarczy jej brak obłudy i święty spokój.

          • citkomarek
            citkomarek

            Oczywiście że próbowałem przemyśleć taką tezę - nawet przez moment miałem przebłysk że może być prawdziwa, ale czym dłużej mierzyłem ją z resztą faktów tym więcej razy musiałem przymknąć na nie oko by takie założenie działało.

            Ok, jest jeszcze możliwość, że scenarzysta wsadził to żeby "zamieszać" i żeby widz mógł próbować łączyć tę scenę i szukać wytłumaczeń, tak samo jak takim "zamieszaniem" był ten ostatni gość, którego pojechali zabić - no w zasadzie po co on był w tym filmie, skoro dalej nie wiemy czy to on? Żeby szukać jakichś teorii spiskowych, że rząd go kryje? Nonsens

            Czemu próby łączenia faktów i teorii mnie irytują? Bo w moim mniemaniu ten film mocno nawiązuje do twórczości braci Coen... w tego typu filmach rzeczy po prostu się dzieją i niekoniecznie muszą być wynikiem jakiejś zawiłej intrygi. Denerwuje mnie że ludzie czasem nie potrafią brać rzeczy takich jakimi są tylko doszukują się drugiego dna, sensu itd.

          • EternalViewer
            EternalViewer

            Doszukiwanie się drugiego dna w scenach które z pozoru wydają się dość proste to rzeczywiście dziwna przypadłość. Teorie spiskowe dot. "Trzech billboardów" też bym raczej przyjmował z przymrużeniem oka. Ale w scenie z księdzem przyznałeś że jest możliwość że nie chodziło tylko o chamski pocisk, więc jakąśtam płaszczyznę porozumienia znaleźliśmy :)

        • Devouer
          Devouer

          Totalna bzdura ziomeczku, ale jak to mówią każdy ma prawo gadać głupoty. Chodziło raczej o to że policjanci są współodpowiedzialn i za zbrodnię

      • nagi_waz
        nagi_waz

        Co masz na myśli?

        • twardy470
          twardy470

          Ma na myśli to co opowiadała o prawie pozwalającym skazać członka gangu za samo bycie nim. Wystarczy że był w miejscu gdzie inny członek gangu popełnił przestępstwo. I ciach jest winny. Do tego też odnosi się sam koniec filmu gdzie jadą zrobić to co namyślą się po drodze zrobić:D

          • PMJDH
            PMJDH

            Dokładnie tak.

    • Jordan_fw
      Jordan_fw

      Też mi się podobała ;) Pokazała cały charakter i bezkompromisowość Mildred.
      Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać recenzję to serdecznie zapraszam: https://recenzjekultury.w...

    • haaltia
      haaltia

      co w niej mistrzowskiego? bo pocisnęła księdzu? dla mnie jedna z wielu scen w tym filmie, które są zbyt jednoznaczne i proste, nie zgłębiając totalnie nic. ot, dopiec każdemu i jaka jestem odważna.

      • zavadyaka
        zavadyaka

        Masz rację. Najlepiej komuś, kto zakłóca twój mir domowy, odpowiedzieć najbardziej zawile jak to tylko możliwe np jakimś algorytmem, nie zapominając oczywiście, o wręczeniu koperty.

        • citkomarek
          citkomarek

          jak zakłóca mir domowy? Zauważ że ksiądz był gościnnie przyjęty przez syna, tylko tej wariatce przeszkadzali wzyscy, którzy się z nią nie zgadzali. Pozatym mogła go poprostu wyprosić a nie zarzucać pedofilie :D

          • henrycze
            henrycze

            Nie zarzucała mu pedofilii. Nic nie zrozumiałeś.

      • citkomarek
        citkomarek

        haaltia racja. Zupełnie niepotrzebna scena choć idealnie wpasowuje się w krzywą konwencję budowania stereotypów rasizmu, homofobii i na deser księży pedofili. Żydowska nagroda gwarantowana

        • Sushimaster
          Sushimaster

          Scena jest ok, tylko niepotrzebnie ludzie szukają drugiego dna. Tak jak w przypadku dentysty, nie chciała słuchać drugiej strony. Ksiądz chciał z nią rozmawiać, to go dosadnie obraziła, dentysta chciał jej zadać ból, to się w niego wwierciła.

          Koniec filmu nijak się do tego odnosi, nie pojechała mścić się na "gangu", jedzie tam sobie ulżyć w bólu (trochę jak Jason, który wyrzuca gościa przez okno po śmierci szeryfa) i być może wewnętrznie zasłania się, że uratuje jakieś inne kobiety, które mogłyby ucierpieć, ale tak naprawdę chodzi o to by móc się zemścić, na kimkolwiek (po to też są te bilbordy na początku, więc jest lekka klamra).

          • citkomarek
            citkomarek

            Być może tak było.. ale dalej wypada to dosyć irracjonalnie, łatwo szukać drugiego dnia w zamiarach reżysera

    • Ibrah
      Ibrah

      A ja mialem wrazenie, ze najpierw powstala ta scena w glowie scenarzysty, a dopiero pozniej zostala do niej dorobiona reszta filmu. Film bardzo przecietny, ktory stwarza pozory dobrego filmu.

      • spalonasloncem
        spalonasloncem

        To tylko wrażenie. Film jest jednak o czymś więcej. Może jest o tym jak postrzegamy ludzi i jak ich możemy zmienić i jak sami możemy zmienić rzeczywistość i siebie i innych. Jak ludzie, którzy są odlegli od siebie łączy odmienność i upływający czas i doświadczenie i my sami. Tak myślę i Ty też pomyśl o tym. Niech pryzmat tej sceny nie burzy odbioru całości.

strona 1