Twarz (2017)

1 godz. 31 min.
  • "Film inspirowany prawdziwą historią pierwszej ratującej życie udanej operacji przeszczepu twarzy"
    Jeżeli tak to film dotyczy Grzegorza Galasińskiego, mojego znajomego, z którym jeszcze parę lat temu grałem w tym samym klubie w piłkę i mieszkamy kilka kroków od siebie. Oglądając trailer jestem zażenowany tym co zobaczyłem, gdyż PRAWDZIWA (!) HISTORIA jego życia jest totalnie odwrotna niż ta którą pokazano na trailerze tego filmu. Nikt w rejonie nie był obojętny na jego stan i wszyscy wokół pomagali i pomagają mu jak tylko mogą.
    Faktem w tej zapowiedzi jest tylko to że Grzegorz uległ wypadkowi, chociaż w totalnie innych warunkach, miejscowości i sytuacji.
    Reszta to fikcja, a szczególnie ukazywanie mieszkańców miejscowości jako jakiś ciemnogród. Domyślam się, że reżyserka nie zamierzała tworzyć dokumentu, tylko film inspirujący się prawdziwą historią opierający się na jej fantazji. Nie zmienia to faktu, że w takim wypadku podpinanie tego filmu pod prawdziwą historię z górnolotnymi frazesami w zwiastunie to jakiś chory żart. Grzegorz odcina się od tego filmu i sam mówi że w tym "dziele" nie pokazano jego historii i nie utożsamia się z tym. Dostał od reżyserki zaproszenie na premierę, ale nie zamierza z niego skorzystać. Nie dziwię mu się, granie na czyjejś tragedii bez uzgodnienia, bez ingerencji bohatera w scenariusz czy cokolwiek to p....... żart (filmweb mówi że za ostro jadę to wykropkuje) . Czekam na premierę całości tego chłamu, żeby zobaczyć jak bardzo fantazja poniosła panią Szumowską. Może film jako film będzie ciekawy, super wyreżyserowany, fajne zdjęcia i ogólnie będą same ochy i achy, ale jak dla mnie już na starcie jest spalony. Dziękuje, nie pozdrawiam.

    120
    14odpowiedzi
    ost.
    • Szkoda, że zgodził się na wykorzystanie wizerunku, bez uprzedniej konsultacji. Tzn. jak film będzie wyglądał.

    • Żerowanie na tragedii? W takim razie z 80% współczesnych dramatów w telewizji, kinie i w tatrze to robi. Pusty śmiech mnie ogarnia - zakażmy sztuki jako takiej :D

    • nie pomyślałeś, że ta historia była tylko inspiracją, nie zawsze musi być coś pokazane 1:1, na tym polega film

    • Dokładnie tak, filmowcy na całym świecie inspirują się historiami z życia wziętymi i jakoś o urażonej dumie innych narodów nie słychać.

    • W wywiadzie udzielonym Agacie Michalak Szumowska mówi: "Może na samym początku prac nad filmem mieliśmy pokusę, by opowiedzieć autentyczną historię bohatera przeszczepu twarzy, ale bardzo szybko odrzuciła nas dosłowność tej historii. Nie chcieliśmy robić thrillera medycznego. Wspólnie też zdecydowaliśmy, że nasz film będzie się trzymał jak najdalej od publicystyki, by uwypuklić wszystkie te dowcipy i pewne uproszczenia, alegoryzm tej historii. Gdyby nakręcić ją realistycznie, wydałaby mi się zbyt prosta. Ale gdy ubraliśmy ją w tę specyficzną formę, dostała skrzydeł przypowieści."

    • Inspiracja to nic innego jak natchnienie, wena twórcza. Np. Istnieje ustawa 500 +. która jest faktem, do tego odwiedziłam muzeum, w którym oglądałam obraz J. Malczewskiego " Zatruta Studnia". Wracając z muzeum przechodziłam obok placu zabaw, gdzie matki huśtały dzieci. Te trzy wydarzenie są faktem. Wracam do domu i wpadam na pomysł, że napiszę książkę o matce, która popadła w nędzę po tym jak rząd zlikwidował 500 +. Przez długi czas nie mogła znaleźć pracy. Jej dzieci były coraz bardziej głodne i ona je otruła, żeby nie musiały umierać z głodu. Historia wyssana z palca, ale inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Filmy, czy książki, które przedstawiają fakty określa się mianem biograficzny/ -a, oparty/-a na faktach. W takich filmach też, gdy są jakieś ubarwienia na końcu zwykle jest to powiedziane lub napisane. Dramat to fikcyjny film. A ten do takich należy.

    • Niewątpliwie warto film docenić za grę aktorską, świetne kadry. Od strony technicznej ciężko się do czegoś przyczepić. Szumowska powiela tematy, które wiele razy już były pokazywane na ekranie tj. Nędza polskiej prowincji, zasciankowosc. Fakt faktem, że nagromadzenie tylu detali powoduje przesyt tym tematem i wrażenie, że reżyserka próbuje zbudować swoją popularność kosztem Polaków i tragedii pojedynczego człowieka. Ci, którzy uważają, że Szumowska żeruje na ludzkiej tragedii może niech popatrza na to jak na historię alternatywną, ponieważ jest wiele małych miejscowości, w której społeczności lokalne są gotowe pomóc człowiekowi, ale też wiele takich, co wbilyby człowiekowi widly w plecy. Pietnowanie tych cech może wskazywać na to, że należy ich się wystrzegać. Moim zdaniem autorka niepotrzebnie nawiązywała tak wyraźnie do tragedii Grzegorza podając do wiadomości, że to jedyna taka operacja w Europie. Mogła tą historię przerobić jeszcze inaczej żeby nie była tak sugestywna np. Bohater traci wzrok, nogę czy coś w tym stylu.

    • "Czekam na premierę całości tego chłamu" xd
      W Rosji mówią tak: "Sołżenicyn? NIE CZYTAŁEM ALE GARDZĘ" XD

    • Nie rozumiem takiego czepiania się.
      Przecież Szumowska nie nakręciła dokumentu, ani reportażu. To co wydarzyło się naprawdę (czyli wypadek i konieczność przeszczepu twarzy) było jedynie inspiracją dla stworzenia własnej historii.

    • ale od początku podkreślano, że film sam w sobie jest fikcją! Szumowska w wywiadzie mocno to podkreślała, że historia tego człowieka była inspiracją, lecz opowieść jest już dopisana!

    • Czyli jednak Szumowska ma rację, przedstawiając polską wieś jako ciemnogród, skoro sąsiad Galaśińskiego nie potrafi odczytać filmu, tylko uważa, że reżyserka powinna nakręcić dokument, z błogosławieństwen lokalnego proboszcza, Na wsi wszyscy dobrzy, pomagają, psów na łańcuchach nie trzymają, wódka się nie zalewają na komuniach, a ksiądz to intelektualista, erudyta i wielki humanista.

      • Zaściankowi to są wszyscy, co chcą tylko na siłę dowalić nic nie winnym ludziom. Jak chcieli zrobić inny film to nie powinni korzystać z wizerunku kogoś, kto sobie na takie coś nie zasłużył. Jednak niczego innego się nie spodziewam po fanach tego gniota.

      • Haha, brawo.

    • To jest częsty problem ludzi, których życie jest INSPIRACJĄ. Oni by chcieli biografii, a tu film tylko nawiązujący.

      Polecam filmy robić samemu, jeśli się chce mieć kontrolę. Twórcy filmów inspirowanych faktami nie mają obowiązku trzymać się faktów, na tym polega inspiracja. Mają natomiast pełne prawo przyznać się do inspiracji.