"Śródziemie: Cień wojny" – twórcza układanka

  • News
J.R.R. Tolkienowi powinniśmy być wdzięczni. To właśnie jego książki i wyobraźnia dały podwaliny gatunkowi fantasy. Trudno jest współcześnie znaleźć dzieło z tego nurtu, które w żaden sposób nie byłoby dotknięte tolkienowską koncepcją. On sam sporo inspiracji czerpał ze starych mitów i legend, jednak po raz pierwszy czytelnicy otrzymali kompletne uniwersum – posiadające własne języki, wierzenia, szczegółowo opisaną geografię oraz historię. Ta ostatnia jest na tyle szczegółowa, że tak naprawdę pozostawia niewiele miejsca na swobodną interpretację.

Emergence-4k-5bed0dfbe4.jpg


Twórczość angielskiego filologa jest ciągłym źródłem dla innych twórców. "Hobbit, czyli tam i z powrotem" oraz "Władca Pierścieni" doczekały się kilku adaptacji filmowych, z czego najpopularniejszymi są te stworzone przez Petera Jacksona. Niedawno zakończony ugodą proces o nadmierne i "niegodne" eksploatowanie marki wytoczony Warner Bros. (posiadającym prawa do adaptacji dwóch głównych książek Tolkiena) przez Tolkien Estate (firma zarządza prawami do intelektualnej spuścizny po pisarzu) rozbudził nadzieję na ekranizację "Silmarillionu", czyli zbioru podań i opowiadań, które stanowią podwaliny historii Śródziemia.

maxresdefault.jpg

"Hobbit", 1982 rok, ZX Spectrum

Pierwszą grą osadzoną w uniwersum stworzonym przez Tolkiena był "Hobbit" z 1982 roku. Tekstowa przygotówka okazała się wielkim sukcesem, a jej wersje opracowano na większość ówczesnych platform komputerowych. Nic więc dziwnego, że powstały kolejne części bazujące na "Władcy Pierścieni", jednak nie powtórzyły one sukcesu pierwszego tytułu. Przez kolejne lata różne studia deweloperskie próbowały podejmować ten temat, raczej z miernym skutkiem. Pokłosiem kinowego debiutu obrazów Jacksona było ponowne zainteresowanie się Środziemiem przez branżę gier. Swoich sił próbowało m.in. Vivendi i Sierra, a także Electronic Arts. Dwóch pierwszych wydawców dogadało się z potomkami autora, a "elektronicy" skorzystali z filmowej licencji od Warner Bros. I ci ostatni wyszli na tym całkiem dobrze, proponując zróżnicowane gatunkowo pozycje tj. nastawione na akcję "The Lord of the Rings: The Two Towers", "The Return of the King" oraz bardzo ciepło przyjętą strategię "The Battle for Middle-earth". Przez kolejne lata raz na jakiś czas otrzymywaliśmy kolejne gry z uniwersum Tolkiena. Warto tu choćby wspomnieć o wydanej w 2007 roku grze MMORPG "The Lord of the Rings Online: Shadows of Angmar", czy przeniesieniu "Władcy Pierścieni" i "Hobbita" do klockowego świata LEGO.

legolotr.jpg
 
332_210770414.jpg

Plakaty promujące gry "LEGO Władca Pierścieni" i "LEGO Hobbit"

Niemałe zamieszanie nastąpiło w 2014 roku, kiedy to Monolith Productions wypuścił "Śródziemie: Cień Mordoru". Otrzymaliśmy solidną grę akcji, z rewelacyjnym systemem nemezis i orkowymi przeciwnikami, którzy oprócz swoich mocnych i słabych stron posiadali własne, niepowtarzalne charaktery.

W tym roku debiutuje "Cień Wojny", bezpośrednio kontynuujący opowieść z pierwszej części. Warto w związku z tym przyjrzeć się kilku przykładom pracy scenarzystów, którzy na potrzeby opowiedzenia historii dokonali mniejszych i większych zmian w tolkienowskim uniwersum.

middle-earth-shadow-of-mordor-talion-celebrimbor.jpg

Talion i Kelebrimbor, "Śródziemie: Cień Mordoru"

Zacznijmy od głównego bohatera. W obu odsłonach serii jest nim strażnik Talion, a także Kelebrimbor – duch elfickiego księcia, legendarnego wojownika i słynnego kowala. To właśnie ten drugi, jeszcze za swojego życia, pomógł Sauronowi w stworzeniu siedmiu pierścieni dla krasnoludów i dziewięciu, które otrzymali ludzie. Zupełnie samodzielnie wykuł też słynne trzy elfickie pierścienie, które nie były podatne na wpływy Władcy Ciemności. W pewnym momencie Kelembrimbor odkrywa jednak istnienie Jedynego Pierścienia, który ma pozwolić rządzić pozostałymi. W tym miejscu historie z gry i świata Tolkiena zaczynają się rozchodzić.

Według twórców z Monolioth, Kelebrimbor podstępem zdobywa Jedyny Pierścień, a następnie za jego pomocą tworzy potężną armię orków, z którą rusza na Saurona. Podczas ostatecznej konfrontacji Pierścień zdradza go i powraca do Władcy Ciemności. Ten w ramach zemsty morduje jego i jego rodzinę, jednak los elfiego kowala był trwale połączony z Jedynym Pierścieniem. Kelembrimbor pozostaje upiorem, który miał tułać się po Mordorze po wsze czasy, albo do dnia zniszczenia Pierścienia. Jak już wiemy z pierwszej części gry, Kelebrimbor opanowuje ciało Taliona, gdy ten ginie z rąk Czarnej Dłoni Saurona. Wspólnie odkrywają zapomnianą przeszłość elfa, a także przypominają, jak można wykuć nowy Pierścień Władzy.

shadowofwar.jpg

"Śródziemie: Cień wojny"

Wyobraźnia Tolkiena nie poszła w tym kierunku. Sauron, chcąc zdobyć pierścienie, rozpoczyna wojnę z elfami, atakując krainę Eriador. Podczas szturmu na stolicę królestwa Eregionu Kelebrimbor stacza pojedynek z Sauronem, w którym zostaje pokonany i wzięty do niewoli. Poddany torturom wyjawia miejsce ukrycia siedmiu pierścieni, jednak nie zdradza tego, co zrobił z trzema stworzonymi dla elfów. Sauron zabija kowala, a jego okaleczone ciało każe nabić na pal i nieść je przed swoimi wojskami zmierzającymi do konfrontacji z armią Elronda.

Do spotkania Taliona z Kelebrimborem doszło w twierdzy Czarna Brama. Ta budząca grozę budowla z czarnego kamienia i żelaza została wzniesiona przed wielu laty przez samego Saurona, aby strzec wejścia do Mordoru. Władca Ciemności traci twierdzę po przegranej bitwie, a ta zostaje obsadzona garnizonem z Gondoru.

1888790.jpg

"Śródziemie: Cień wojny"

Któregoś razu mroczne siły przypuściły atak na Czarną Bramę. To właśnie wtedy śmierć z ręki Czarnej Dłoni Saurona ponosi Talion, a strażnica wraca pod dowództwo pierwotnego właściciela. I wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że upadek Czarnej Bramy nastąpił blisko tysiąc lat wcześniej, niż ukazuje nam to gra.

Podobnie zresztą jest z opowieścią będącą rdzeniem pierwszego aktu "Śródziemia: Cienia wojny". Oblężenie Minas Ithil mające na celu zdobycie przez Saurona Palantiru, czyli kryształu widzenia, było faktem. Tyle że nie w czasie gdzieś pomiędzy wydarzeniami z "Hobbita" a "Władcą Pierścieni", tylko w 2002 roku Trzeciej Ery, czyli znów około tysiąca lat wcześniej.

Twórcy gry nie tylko mieszają w historii Środziemia. Wzbogacają także świat poprzez tworzenie nowych gatunków. Przykładem takiej kreatywności są Olog-hai, czyli trolle spaczone magią Saurona. Niestraszne im promienie słoneczne, które każdego zwyczajnego trolla przemieniają w kamień, a wielkie gabaryty, wojowniczość i spora inteligencja powodują, że są mocnym atutem w powiększającej się armii Władcy Ciemności.

War-Machine-4k-d9f04c2e96.jpg


To tylko kilka przykładów pokazujących, jak na potrzeby gier został zmieniony i wzbogacony świat Śródziemia. Myślę, że niejeden ortodoksyjny miłośnik dzieł Tolkiena czuje wzburzenie na myśl o tak wielkich ingerencjach, ale mogę zapewnić, że zostały one wkomponowane w całość z bardzo dużym szacunkiem do istniejących książek i opowiadań. Zanim odsądzimy twórców od czci i wiary, weźmy pod uwagę, że gry nie są elementem kanonu, a dzięki wyobraźni J.R.R. Tolkiena obserwujemy i tworzymy światy fantasy w taki, a nie inny sposób.

Powiązane:

Zobacz też: