Aquarius (2016)

Aquarius (2016)

Miejsce na Ziemi

recenzja kinowa
Lucia obchodzi swoje 70. urodziny. Ktoś wznosi toast, rodzina się uśmiecha, wnuki recytują życzenia. Zamiast cieszyć się chwilą, kobieta ucieka tęsknym wzrokiem w stronę starego kredensu. W jednej chwili widzimy ją odmłodzoną o parę dekad, z głową kochanka między udami, w seksualnej ekstazie. Już za pośrednictwem tego błyskawicznego cięcia Kleber Mendonca-Filho dociera do sedna całej opowieści. Dom to coś więcej niż miejsce, które oswajamy i zagospodarowujemy. To w dużej mierze fundament naszej tożsamości. 

Motyw przestrzeni umożliwiającej takie nostalgiczne wycieczki jest w twórczości Brazylijczyka wyraźny. Już w swoim rewelacyjnym debiucie "Sąsiedzkie dźwięki" zamieniał zwyczajne osiedle w mauzoleum pamięci. Zagrożeniem dla tamtego świata okazywała się szemrana firma ochroniarska, której członkowie, nie pytając nikogo o zdanie, objęli mieszkańców kuratelą. Nikt nie wiedział, skąd się wzięli, ale dało się wyczuć, że ich obecność nie wróży nic dobrego. Tutaj z butami w życie bohaterów wchodzi ekspansywny developer. Wykształcony w Ameryce spadkobierca budowlanego imperium planuje wyburzyć tytułowy segment Aquarius i przerobić go na luksusowy apartamentowiec. I choć mieszkańcy jedzą mu z ręki, a brak skrupułów daje przewagę, to pozostała na placu boju Clara (Sonia Braga) nie wyprowadzi się z mieszkania. Na pewno nie z mieszkania, w którym kurowała się po walce z rakiem piersi, odchowała troje dzieci i przepracowała większość życia. 

Akcja znów rozgrywa się w mieście Recife – gospodarczym centrum prowincji Pernambuco i zarazem turystycznym raju. I tak jak kilka ulic na krzyż zamienia się w miniaturę społecznie rozwarstwionej Brazylii, tak i Clara okazuje się uniwersalną reprezentantką klasy średniej. Stawka jest wysoka: choć rekompensata zapewniłaby bohaterce godne życie, archiwum pamięci nie jest na sprzedaż. Developer wyciąga kolejne asy z rękawa, ale Clara nie daje sobie w kaszę dmuchać. Gdy ten podnajmuje jeden z lokali na dziką imprezę, ona w ramach kontrataku puszcza na cały regulator "Fat Bottomed Girls" zespołu Queen. Podkreśla tym samym wagę wspomnień, symbolicznie akcentuje splot przeszłości z teraźniejszością – w prologu rozgrywającym się w latach 80. z samochodowych głośników płynie "Another One Bites The Dust".

Trzykrotnie nominowana do Złotego Globu Sonia Braga (pamiętna Leni Lamaison z "Pocałunku kobiety-pająka" Hectora Babenco) zniknęła z radaru dużych wytwórni prawie dwie dekady temu i przez ostatnie lata grywała głównie w Brazylii. W "Aquariusie" daje występ, który zasługuje na wszelkie laury. Jej Clara jest twarda i wrażliwa, empatyczna i pełna erotycznej energii. Partnerują jej przede wszystkim plenery i wnętrza – zdejmowane przez operatora z bezbłędnym wyczuciem wizualnej materii, wpisane w precyzyjnie skomponowane kadry. Filho bez trudu udowodnia, jak często nadużywamy frazy o mieście jako równorzędnym bohaterze filmu.

Obchodząca 70. urodziny Lucia to pra-ciotka Clary. Kredens należy jednak do siostrzenicy, bo przekazywanie życiowej mądrości odbywa się właśnie poprzez codzienne "artefakty". Myli się ten, kto widzi we wspomnieniach coś niepoliczalnego, mglistego – przekonuje reżyser. Mają realny kształt, są użyteczne, wypełniają przestrzeń wokół nas. I podobnie jak wszystko, co materialne, można je bezpowrotnie utracić.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 71% uznało tę recenzję za pomocną (58głosów).
Michał Walkiewicz
ocenia ten film na:
9/10
rewelacyjny