Pomiędzy nami góry (2017)

Pomiędzy nami góry (2017)

The Mountain Between Us

Nuda w pięknych plenerach

recenzja kinowa
Znamy z kina ten motyw: samolot rozbija się na pustkowiu, ocaleni z katastrofy muszą walczyć o przeżycie w dziczy, przebić się z powrotem do cywilizacji przez pustkowia, pustynie czy leśne ostępy. W "Pomiędzy nami góry" ocalonych jest dwoje: kobieta i mężczyzna. Poznają się na lotnisku w Idaho, gdzie utknęli przez burzę. Obydwojgu się spieszy, więc wspólnie wynajmują mały samolot, który ma ich zabrać do Denver. Nie jest to jednak dobry pomysł – pamiętający wojnę w Wietnamie pilot ma w powietrzu zawał i rozbija maszynę gdzieś w Górach Skalistych.

photo.title

Film pochodzącego z Palestyny Hany’ego Abu-Assada ulokowany jest w pięknych, majestatycznych plenerach. Pokryte śniegiem turnie, wodospady, nagłe przepaście i borealne lasy świetnie się prezentują na dużym ekranie – w czym duża zasługa operatorki Mandy Walker. W ogóle, cała ekipa techniczna spisała się bez zarzutu. Reżyser miał też na planie pierwszorzędnych aktorów – Kate Winslet i Idrisa Elbę. Scenariusz jest jednak tak zły, że wszystkie te atuty na nic się nie zdają. 

Bohaterowie to sklejki stereotypów. Ben to racjonalny, do bólu pragmatyczny i ostrożny lekarz. Alex to kierująca się sercem i instynktem, spontaniczna dziennikarka. Rozważny i romantyczna. Jak można sie domyślić, w ekstremalnych warunkach będą musieli sobie nawzajem zaufać, a ich odmienne temperamenty okażą się doskonale dopełniać. Wszystko to jest bardzo przewidywalne. Nie bardzo wiadomo, po co twórcy umieszczają bohaterów w granicznych sytuacjach, skoro te niczego ciekawego o nich nie mówią.

Jako górski dramat survivalowy "Pomiędzy nami góry" jest zwyczajnie nudne. Do słabego wątku walki o życie w śniegu dołącza kolejny– romansowy – okazuje się jednak, że zawsze może być jeszcze gorzej. Rodzące się między bohaterami uczucie jest pokazane w nieznośnie schematyczny i łzawy sposób – twórcy wyciągają z szafy kolejne wzruszające fakty z przeszłości obojga, podbijając melodramatyczny bębenek do granicy mdłości. Jakby tego było mało, parze towarzyszy w górach pies – pożyczony najwyraźniej z jakiegoś koszmarnego kina familijnego. Wieńcząca romantyczny wątek scena finałowa jest krzyczącym przykładem fatalnego, filmowego gustu. Podobnie jak kiczowata muzyka Ramina Djawadiego, usypiająca nadmiarem sfabrykowanych wzruszeń.

photo.title

Połączenie filmu katastroficznego z melodramatem, walki o życie i walki o miłość zaowocowało nieznośną, poronioną filmową hybrydą. "Pomiędzy nami góry" nie tylko daje popis złego smaku, ale jest też dziełem potwornie przeciągniętym. Film dłuży się jak nużące przemówienie powiatowego urzędnika – godzina i niecały kwadrans odczuwa się jak dwie i pół. Dawno nie męczyłem się tak w kinie – obrażające gust i inteligencję widza dzieła Patryka Vegi mają przynajmniej jakąś pierwotną energię, której tu próżno szukać. 

Podczas odliczania minut do końca seansu zastanawiałem się, jak można było wywalić ponad 120 milionów złotych (35 milionów dolarów) na coś tak złego. Żal było mi aktorów, że psują sobie dorobek takimi rolami. Żałować też można talentu znanego przecież ze znakomitego "Omara" reżysera – w tym projekcie wyłącznie się marnuje. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (14głosów).
Jakub Majmurek
ocenia ten film na:
3/10
słaby