Rocky 5 (1990)

Rocky 5 (1990)

Rocky V

W cieniu mistrza

recenzja kinowa
John G. Avildsen to reżyser, który zyskał uznanie i rozgłos dzięki pierwszej części "Rocky'ego". Za swoją pracę nad filmem został nawet uhonorowany Oscarem. Po 14 latach twórca powraca za stery serii, aby przywrócić jej dawny blask i utracony klimat oscarowej części. Niestety "Rocky 5" to zdecydowanie najsłabsza odsłona cyklu. Nieudany powrót do korzeni, który pozbawiony jest zarówno nostalgicznego uroku, jak i dynamicznych i emocjonujących pięściarskich wojen.

Rocky Balboa (Sylvester Stallone) po morderczej i wycieńczającej walce z Ivanem Drago (Dolph Lundgren) wraca do domu wraz ze swoją rodziną. W ojczyźnie wita go syn (Sage Stallone) oraz grupa dociekliwych dziennikarzy, która za wszelką cenę pragnie się poznać dalsze losy pięściarskiego czempiona. Konferencję prasową przerywa bokserski promotor George Washington Diuke (Richard Gant), który pragnie doprowadzić do konfrontacji mistrza ze swoim młodym pretendentem. Rocky jednak nie jest zainteresowany i z powodów zdrowotnych chce zakończyć karierę i zająć się trenowaniem młodych perspektywicznych zawodników. Akurat udaje mu się odkryć bokserski talent młodego Tommy'ego (Tommy Morrison). Balboa bardzo zżywa się ze swoim uczniem, poświęcając mu całą swoją uwagę, i w konsekwencji zaniedbując własną rodzinę. Kiedy Tommy zdobywa sportowy rozgłos, zaczyna się nim interesować cwany promotor Diuke...


Jakim cudem syn Rocky'ego jest już taki... stary? Kiedy widzieliśmy go w poprzedniej części, gdy ten ogląda zmagania swojego ojca z rosyjskim czempionem przed telewizorem ma góra 6-7 lat. Nagle po powrocie jego rodziny ze Związku Radzieckiego ten staje się nastolatkiem! Czyżby Balboa aż tyle czasu spędził za granicą? Skoro tak to dlaczego po jego powrocie nadal widać ślady walki? Kolejnym rażącym błędem jest utrata majątku Rocky'ego. Wszystko zostaje zwalone na Pauliego, który dał się podpuścić księgowemu. Czy to znaczy, że Adrian i Rocky sami nie rozporządzali swoimi pieniędzmi? Poza tym ich reakcja na stracenie dorobku życia przychodzi im niezwykle łatwo. Niestety takich niekonsekwencji jest w filmie więcej.

"Rocky 5" nie ma pomysłu na siebie. Pierwsze dwie części opowiadają o spełnianiu się amerykańskiego snu i dostaniu szansy na realizowanie swoich marzeń, trzecia to nowe rozdanie serii i pokazanie boksera z nowej strony. Natomiast czwarta odsłona to najbardziej upolityczniona część odwołująca się do zimnowojennego konfliktu. W tej wersji głównym wątkiem fabularnym jest relacja tytułowego bohatera z synem. Niestety wątek jest do bólu sztampowy. Miejsce syna zaczyna zastępować bokserski uczeń, a gdy ten odwraca się od mistrza, Rocky zdaje sobie sprawę, że zaniedbywał rodzinę. Nie pomaga również fakt obsadzenia biologicznego syna Stallone'a w roli Rocky'ego Juniora, gdyż ten nie potrafi grać.


W filmie brakowało mi finałowej ringowej wojny (zamiast której dostajemy uliczną bijatykę, zupełnie niebędącą w klimacie serii) oraz tradycyjnej treningowej sekwencji, która stała się symbolem całego cyklu. To, czym zachwycili nas Stallone i Avildsen w oryginale tu okazało się wtórne, przegadane, naiwne i mało przekonywające.

"Rocky 5" to najsłabsza część. Brak pomysłu na ciekawy scenariusz, brak charakterystycznych elementów, które zadecydowały o sukcesie poprzednich obrazów oraz zmarginalizowanie niektórych postaci sprawiły, że "Rocky 5" okazał się porażką i zaliczył brutalny nokaut od widzów i krytyków. Nic dziwnego, że na rehabilitację przyszło nam czekać długie 16 lat.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (6głosów).