Wiedźmin kontra wiedźmin

platformy:
Po sukcesie finansowym i ciepłym przyjęciu przez graczy pierwszego "Wiedźmina" było oczywiste, że CD Projekt będzie chciało stworzyć kontynuację. Aby dostać równie dobrą grę, fani wiedźmińskiego uniwersum musieli uzbroić się w cierpliwość, czekając cztery lata. Opłaciło się, ale "Zabójcy królów" to zupełnie inna produkcja niż pierwszy "Wiedźmin". Choć to bezpośrednia fabularna kontynuacja to w "dwójce" zabrakło słowiańskiego klimatu i ponurej palety barw tak charakterystycznej dla twórczości Sapkowskiego.

Po nieudanym zamachu na króla Temerii – Foltesta, wiedźmin Geralt z Rivii został osobistym ochroniarzem monarchy. Ukochana Białego Wilka – Triss Merigold jest królewską doradczynią władcy, służąc mu radą w sprawach magii. Geralt, który pragnie nacieszyć się towarzystwem Triss z dala od zgiełku i intryg możnowładców, musi zmierzyć się w rebelią rodu La Valette'ów, którzy uzurpują sobie prawo do tronu. Choć bunt zostaje stłumiony, to podczas szturmu Foltest zostaje zamordowany przez Letho z Gulety, któremu udaje się zbiec. Wszelkie oskarżenia padają na Geralta. Ten, aby oczyścić się z zarzutów, będzie musiał przebyć długą drogę i zdecydować z kim zawiązać sojusze.

photo.title

To, co najbardziej odróżnia "Zabójców królów" od gry z 2007 roku to klimat i oprawa wizualna. W pierwszej części aż kipiało słowiańskim klimatem. Mieliśmy mnóstwo nawiązań do polskiej literatury, starosłowiańskie obrzędy przeniesione do wiedźmińskiego świata oraz wiele innych easter eggów. W drugiej części CD Projekt zrobił ukłon w stronę zachodnich graczy, tym samym otwierając się bardziej na potencjalnych nowych konsumentów (co się udało, patrząc na spektakularny sukces kolejnej części, czyli "Dzikiego Gonu"). Niestety przez ten zabieg świat przedstawiony odbiega od tego znanego z twórczości Sapkowskiego. Denerwująca jest też paleta barw. Ponury, mroczny klimat, w którym dominowały, odcienie szarości został zastąpiony jaskrawymi kolorami, które wizualnie bardziej przypominają kolejną odsłonę "The Elder Scrolls" niż swojski świat wiedźmina.

Najmocniejszym punktem gry pozostaje natomiast fabuła. Zapewne każdy, kto przeszedł poprzednią część, zastanawiał się, jak dalej potoczą się losy Białego Wilka. Wydaje mi się, że każdy widz powinien zostać usatysfakcjonowany, gdyż scenarzyści spisali się na medal. Historia jest angażująca, dobrze zbalansowana, pełna rewelacyjnych dialogów i ciekawych nowych bohaterów (moimi osobistymi faworytami są Saskia i Iorweth). Dodatkowo mamy wybór między wątkiem elfiego bojownika Iorwetha a oficera niebieskich pasów Vernona Roche'a, także warto przejść grę więcej niż raz.

photo.title

Znacznie ulepszono sterowanie, które w poprzedniej części bardzo nie spodobało się wielu graczom. Rozgrywka została zdynamizowana, twórcy zrezygnowali z taktycznej walki i podziału na różnorakie style, stawiając na bardziej konsolowe rozwiązania (nie ma co się dziwić, wszak "Zabójcy królów" pojawili się również na konsoli Microsoftu) i QTE, które wzbudziło wiele kontrowersji. Kolejne zmiany to poszerzony ekwipunek, ciekawszy rozwój postaci oraz urozmaicony dziennik, w którym narratorem jest Jaskier.

Podsumowując, w "Wiedźminie 2" twórcy nie odcinają kuponów od sukcesu pierwszej części, tylko dają graczom zupełnie inną stylistycznie produkcje. Naprawdę ciężko mi ocenić, która z nich wychodzi z tego starcia zwycięsko, gdyż to tak odrębne wizje, że każdy gracz sam powinien wybrać, którą woli. Wiem natomiast jedno, "Zabójcy królów" to obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika wciągających historii z wiedźmińskiego uniwersum.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (8głosów).