Cały ten zgiełk

Przypominamy słynny obraz Boba Fosse'a.

Powiązane:

Zobacz również:

Podziel się swoją opinią

komentarze

  • mmarius
    mmarius
    2015-02-06 09:04:52 +0100

    Absolutne arcydzieło. Widziane sam nie wiem ile razy... ale dopiero niedawno dotarło do mnie, że to w istocie film nie o autodestrukcji artysty, a po prostu o człowieku spełnionym, co żył jak chciał i na koniec nie skomle o jeszcze jedną sekundę, nie próbuje się zmieniać, nie nawraca się, a po prostu jest sobą.

    2
  • Tessoq
    Tessoq
    2016-05-09 00:18:32 +0200

    Byłem tym szczęśliwcem który widział go w kinie - trzykrotnie!:D Kulciak który do dziś robi robotę! Nie wspomnę o... remake'u bezpłciowym czymś. pozdr

  • edziuniek
    edziuniek
    2015-02-03 11:48:44 +0100

    @46and2-6a - no właśnie... :-(

  • Baphomet
    Baphomet
    2015-02-03 01:09:37 +0100

    Producenci Brooksa w finałowych scenach opowiadają o nazizmie za pomocą tańca i śpiewu w sposób wyjątkowo prześmiewczy i kontrowersyjny. Inny gatunek a jednak. Kabaret to nic wielkiego.

  • Sqrchybyk
    Sqrchybyk
    2015-02-02 18:18:42 +0100

    Porywający, fascynujący, a przy tym szczery. Fosse nie miał dla siebie litości... Ponadto to chyba najlepiej zmontowany musical jaki widziałem. Ale "artystyczny nieład" panujący w tym filmie zrazu mnie trochę odrzucał, dopiero przy trzecim obejrzeniu go kupiłem.

  • piciu6
    piciu6
    2015-02-02 18:02:49 +0100

    ano znakomity, a film świetny, ale absolutnie nie jest tak liniowo podany jak ostatnie muzyczne produkcje .

  • Grifter
    Grifter
    2015-02-02 17:18:33 +0100

    Oho, do obejrzenia tego filmu zabieram się chyba z 10 lat. Roy ponoć znakomity, rola życia, a na pewno czołówka.

  • 46and2_6a
    46and2_6a
    2015-02-02 16:58:01 +0100

    Brakuje słowa o Jessice Lange :(

  • Suttree
    Suttree
    2015-02-02 16:30:24 +0100

    Tyle czasu go odkładam, może wreszcie się skuszę.

  • AutorAutor
    AutorAutor
    2015-02-02 15:07:06 +0100

    Musical już nie musi być love story.

  • AutorAutor
    AutorAutor
    2015-02-02 15:06:16 +0100

    Bez Boba nie wiadomo czy powstałyby tak różnorodne stylistycznie i tematycznie "GORĄCZKA SOBOTNIEJ NOCY" Johna Badhama i "GREASE", "SŁAWA" Alana Parkera, "HAIR" Formana , "CHÓR" Attenborougha, pikantny "FLASHDANCE" Lyne'a, śmiały obyczajowo "WIRUJĄCY SEKS" i dużo późniejsze: "MOULIN ROUGE" Baza Luhrmanna i oczywiście uroczo cyniczny "CHICAGO" Roba Marshalla - najbliższy bluźnierstwom Boba i najcelniejszy w rozliczeniu showbiznesu z hipokryzji. Dzięki Bob!

  • AutorAutor
    AutorAutor
    2015-02-02 15:01:42 +0100

    Fosse był bardzo potrzebny amerykańskiemu musicalowi. Odarł go z fikcji pozostawiając go pięknym spektaklem. Słusznie pokonał Coppolę odbierając Oscara za rewolucyjny "KABARET" (czy ktoś dotąd ośmieliłby się za pomocą śpiewu i tańca opowiedzieć o nazizmie?). "Cały ten zgiełk" nie jest filmem tak równym, ale ROY SCHEIDER uosabia wszystko to co cechowało Boba: szaleństwo i geniusz, pasję i radość tworzenia, despotyzm i entuzjazm. Kreacja.