Życiowy nieudacznik mieszkający kątem u swoich rodziców organizuje 70-te urodziny swojej matki w "Dream Garden", gdzie pracuje jego niespełniona miłość.
Jako całość i pomysł na spędzenie blisko dwóch godzin w kinie "Exit" przekonuje średnio. Problemy Yong-nama i emocje, jakie niesie ta postać, są uniwersalne, widz łatwo się z nimi zidentyfikuje – problem w tym, że bardzo podobne historie bohatera, który pod wpływem śmiertelnie niebezpiecznego wyzwania z przegranego, przerośniętego chłopca zmienia się w mężczyznę, mamy w polskich kinach co roku dziesiątki. "Exit" niestety nie dostarcza żadnego argumentu, dlaczego wybrać powinniśmy właśnie ten film, a nie jakiś inny.