Pięćdziesięcioletnia Hatidze mieszka z chorą matką w opustoszałej macedońskiej wiosce. Hoduje pszczoły i jest ostatnią z linii niezależnych pszczelarzy.
W sąsiedzkim konflikcie ujawnia się prawdziwa elegancja "Krainy miodu" – mamy tutaj bowiem ekologiczny mikrokosmos, który, niczym precyzyjne lusterko, odbija dylematy makrokosmiczne. Partykularyzmy zamienia w rzeczy uniwersalne. Macedońska przypowieść o samotności i odchodzeniu niespodziewanie staje się historią śmierci nie tylko pewnego świata, lecz świata w ogóle.
Skąpany w złotych barwach, ujęty w sposób wrażliwy i przenikliwy - taki jest ten film. Urzekł mnie, a wielkim fanem filmów dokumentalnych nie jestem. Mimo że rzecz dzieje się w jednej opustoszałej wiosce odciętej ...
Główną bohaterkę z penością można tak nazwać, bo z pszczołami jak się okazuje też trzeba umieć gadać :)
Czy taki film powinien być nagradzany? Czy jestem jedyny który widzi w tym filmie fałsz i manipulacje ludźmi? Czy wolno pozwalać na takie nie kontrolowane eksperymenty ...